Wilbur, osiemdziesięcioletni właściciel sieci księgarni, umiera. Na granicy światów wsiada w pociąg, którym przemierzy swoje życie. Stacjami są wydarzenia niełatwe, te, które miały na niego wpływ. Oczywiście jest niemym świadkiem, który nie może mieszać w przeszłości.
Dorastanie bez ojca, wojennego bohatera, bieda angielskiej prowincji, brat, który szuka swojej drogi. Ona, dziewczyna, która od pierwszego wejrzenia stała się mu bliska. I jeszcze książki, dzięki którym najpierw poznał inny świat, a potem zaczął karierę. Losy Wilbura mogły stać się udziałem wielu, ale tylko on śledzi je z okien pociągu. I gdy nam, czytelnikom, wydaje się, że już wiele wiemy, bohater decyduje się na krok, który może zmienić trasę. Bo, chociaż to oczywiste i banalne, tylko my możemy zmienić swoje życie: wybierając codziennie to, co ważne I ważniejsze.
Matt Haig proponuje powieść o powojennym dzieciństwie, dorastaniu w latach 70. i kapitalistycznych przełomach lat 90, o człowieku, który miał cel, ale stracił coś i kogoś, co wydawało mu się oczywiste. O miłości, odpowiedzialności, wybaczaniu sobie i odpuszczaniu. To powieść przypominająca, że codziennie wybieramy i czasem dopiero z perspektywy lat widzimy konsekwencje.
Pomysł ze stacjami pozwala na dynamiczną i wciągającą akcję, a krótkie rozdziały zachęcają by poznawać historię tej niezwykłej podróży.
O ile w "Bibliotece o północy" autor pokazywał różne warianty życia, tu daje pełen obraz i nadzieję na to, że coś można zmienić, mając świadomość zysków i strat. Dość komfortowa sytuacja, prawda? Ale takie rzeczy tylko w książkach. A o książkach też tu trochę jest. Jest o zachwyconym literaturą chłopaku, który z czasem i nadmiarem obowiązków związanych z pracą w książkach przestaje czytać. Jest też o momentach, gdy odpowiedzi na życiowe pytania znajdujemy w fikcji.
"A fakt, że spośród wszystkich książek w sklepie zabrał
ze sobą do domu właśnie tę, sprawił, że w końcu uwierzył w jakąś siłę wyższą lub kosmiczny porządek. Żadna inna książka nie byłaby w stanie do niego wówczas dotrzeć, lecz tej się udało. Sprawiła, że niemal wybaczył samemu sobie."
Wilbur, osiemdziesięcioletni właściciel sieci księgarni, umiera. Na granicy światów wsiada w pociąg, którym przemierzy swoje życie. Stacjami są wydarzenia niełatwe, te, które miały na niego wpływ. Oczywiście jest niemym świadkiem, który nie może mieszać w przeszłości.
Dorastanie bez ojca, wojennego bohatera, bieda angielskiej prowincji, brat, który szuka swojej drogi. Ona, dziewczyna, która od pierwszego wejrzenia stała się mu bliska. I jeszcze książki, dzięki którym najpierw poznał inny świat, a potem zaczął karierę. Losy Wilbura mogły stać się udziałem wielu, ale tylko on śledzi je z okien pociągu. I gdy nam, czytelnikom, wydaje się, że już wiele wiemy, bohater decyduje się na krok, który może zmienić trasę. Bo, chociaż to oczywiste i banalne, tylko my możemy zmienić swoje życie: wybierając codziennie to, co ważne I ważniejsze.
Matt Haig proponuje powieść o powojennym dzieciństwie, dorastaniu w latach 70. i kapitalistycznych przełomach lat 90, o człowieku, który miał cel, ale stracił coś i kogoś, co wydawało mu się oczywiste. O miłości, odpowiedzialności, wybaczaniu sobie i odpuszczaniu. To powieść przypominająca, że codziennie wybieramy i czasem dopiero z perspektywy lat widzimy konsekwencje.
Pomysł ze stacjami pozwala na dynamiczną i wciągającą akcję, a krótkie rozdziały zachęcają by poznawać historię tej niezwykłej podróży. "To wszystko dzieje się tak szybko (...)Tak właśnie bywa z życiem, gdy nie jesteśmy bardzo uważni". Może właśnie dla tego zdania, które pobrzmiewa w różnych wariantach w powieści, warto ruszyć w tę podróż. Kto wie, co zobaczymy za swoimi oknami.




.jpg)

.jpg)