środa, 24 czerwca 2026

"Książę Lampedusy" pisze o przeszłości

 


"Księcia Lampedusy" znalazłam na bibliotecznej półce nowości. Wcześniej nie widziałam tej książki, ale opis i nawiązanie od autora "Geparda" (którego od lat mam na liście do przeczytania) przekonały. I było warto. 

"Literatura może jedynie wciąż na nowo zadawać stare, odwieczne pytania" tu autor pyta o przeszłość, człowieka w chorobie i pamięć, która tworzy i ustawia. 

Price opowiada o ostatnim z rodu, Giuseppem Tomasim, który w latach 50 XX w., czując, że nie zastawi po sobie ani fortuny, ani dziedzica, zaczyna pisać książkę o swoim przodku i jego zderzeniu ze zmieniającym się światem. A i jego świat się zamieniał: wchodził w dorosłość na froncie I wojny, dojrzałość i stateczność osiągał, gdy Europa płonęła w latach 30. Teraz, chory i świadomy końca szuka pocieszenia w tym, co zawsze niosło mu radość: literaturze. Steven Price w historię pisania "Geparda" wplata różne etapy życia Tomasiego, przenosi w okopy, do obozów, ale i do estońskiego pałacu jego późniejszej żony. W części teraźniejszej są jeszcze młodzi przyjaciele pisarza, ludzie nowej epoki, z którymi łączy go miłość do dawnych mistrzów pióra. 

 "Nabierał dziwnej pewności, że nie napisał nic nowego, raczej odsłonił stare: nie stworzył powieści, jedynie jej pomógł, by zaistniała." Powieść Tomasiego została wydana po jego śmierci, on poznał smak odrzucenia i nasłuchał o zbyt staroświeckim stylu. "Książę Lamepdusy" jest w stylu staroświeckim, ale to żaden zarzut. Bo autor (opierając się na dokumentach i rozmowach z przysposobionym synem) tworzy świat bardzo prawdziwy, świat, który wielokrotnie się rozpada, a jednak czuje się, że zdania tworzonej powieści chcą go zatrzymać i zachować. 

Klimat, styl zdyscyplinowany, a momentami bardzo piękny, szacunek dla przeszłości i człowieczeństwo. Kilka pięknych scen w lekkiej sepii upalnego Palermo. Portret człowieka, który chce zachować przeszłość. To będę kojarzyć z tą powieścią. 

Czy trzeba znać "Geparda"? Pewnie tak byłoby najlepiej. Ja nie czytałam, ale widziałam film, zatem wiem coś o fabule, postaciach i to pomogło w docenieniu i zrozumieniu całości (np. Tancredi nie był tylko nazwiskiem, a miał twarz i utracujuszowski urok Delona, a w pamięci była też szlachetność Lancastera i żywiołowość Cardinale).  A "Gepard" znów wraca na listę do czytania. 
 
Steven Price, "Książę Lampedusy". Przeł. Maciej Stroiński.  Wyd. Czarne. Wołowiec 2026.  

piątek, 12 czerwca 2026

"Po włosku" żyj

 "Po włosku" to lekka opowieść o włoskim życiu prowadzona z bardzo ciekawej perspektywy. I ta perspektywa jest najważniejsza.  Autorka urodziła się w Australii w rodzinie włoskich emigrantów.  Po latach przyjechała do Europy 
i zamieszkała we Włoszech. Maria Pasquale jest więc kimś trochę z zewnątrz, ale i ze środka. Rozumie włoskie dyskusje o jedzeniu, ale była zaskoczona tym, że Włosi po kraju poruszają się pociągiem a nie samolotem.  To jej spojrzenie jest pełne miłości 
i dumy. Ale, chociaż pisze zazwyczaj w zachwycie, umie też zauważyć to, co w Italii działa gorzej (np biurokrację).
  
Podróże, uczucia, kuchnia, styl. W kilku rozdziałach autorka opowiada o tym, co przychodzi nam na myśl, gdy myślimy: Włochy. Jest trochę zabytkach, historii, o znanych domach mody, trochę o najsłynniejszych potrawach (z obowiązkowym podziałem na kuchnię Północy i Południa). Jest też o tym, co takie nieuchwytne- o włoskim stylu życia, umiejętności zatrzymania się i smakowania chwili, korzystania z tego, że ma się dobre towarzystwo i dobrą kawę (żadnego cappuccino po 12.00).  

To nie jest reportaż. Nie jest to przewodnik. To próba złapania włoskiego ducha, połączenia ciekawostek, słowniczka i kilku spostrzeżeń osoby, która Włochy ma we krwi, ale nie jest urodzona Włoszką. Dzięki temu takie sformułowania jak sprezzatura czy bella figura wychodzą np. z ram historii i historii sztuki i dotyczą spraw bardziej codziennych.  Książka do oglądania (bo sporo ładnych zdjęć, niekoniecznie tylko pocztówkowych miejsc), przeglądania, a być może do przejęcia jakiegoś włoskiego słowa czy stylu zachowania. Ja biorę dla siebie  tutto con calma, chociaż to wszystko ze spokojem może być u nas wyzwaniem.    
 
Za książkę dziękuję Wydawnictwu.   
 
Maria Pasquale. "Po włosku".  Przeł. Justyna Kukian. Wyd. Znak Koncept. Kraków 2026.