Kto baczy na tłumaczy?
Ewa
Lipska w ubiegłym tygodniu na spotkaniu w Bibliotece Raczyńskich
powiedziała, że jej wiersz, przetłumaczony na inny język, jest już nie
tylko jej tekstem, ale także tłumacza. Mam wrażenie, że nasza,
czytelników, świadomość związana z wagą pracy tłumaczy rośnie, czego
widocznym znakiem są ich nazwiska na okładkach oraz dyskusje np. na
temat nowych przekładów klasyki.
Jennifer Croft,
tłumaczka m.in. Olgi Tokarczuk zaprasza nas do Białowieży, gdzie
spotykają się tłumacze polskiej Naszej Pisarki Ireny Rey, by pracować
nad przekładem nowej powieści. I pewnie praca szłaby sprawnie i zgodnie z
ustalonymi zasadami (które mają w sobie sporo z sekciarstwa) gdyby nie
fakt, że pisarka znika.
Kryminał
ekologiczny, zestaw nawiązań do pisarzy w tym do (oczywiście!)
Tokarczuk, powieść o przekładzie (i o tym, czy da się przełożyć
Leśmiana?), tekst dialogujący z samym sobą przez przypisy od (a jakże!)
tłumacza. I gra z czytelnikiem, która zaczyna się od przedmowy tłumaczki
na polski, którą wcale nie jest Kaja Gucio (rzecz na nasz język
tłumacząca)... Do tego jesteśmy w powieści pisanej o niedalekiej
przyszłości, (która w momencie czytania będzie teraźniejszością lub
przeszłością), w zagubionym i odnalezionym tekście, którego tłumaczka
jest jednocześnie bohaterką. W tym szaleństwie jest sporo metody i
pomysłów. Np. to, że tłumacze zyskują osobowość i imiona dopiero po
jakimś czasie. Ale bywa też nierówno, bo jest też trochę dłużyzn i
miejsc, które brną w ślepe uliczki lub pozostawiają uczucie niedosytu
(mitologia słowiańska i wątek grzybów, które moim zdaniem można było
jeszcze poszerzyć).
To,
co czytało mi się najlepiej i najciekawiej to fragmenty o tłumaczeniu,
(nie)przekładalności słów i znaczeń. To, co unaocznia czytelnikowi
procesu powstawania nowego tekstu na podstawie dzieła już skończonego.
Intrygujący był też kult Naszej Pisarki i pokazanie mechanizmu wpływania
na grupę.
"Wymieranie
Ireny Rey" było dla mnie ciekawym eksperymentem formy i treści. Jednak
ze względu na nierówność nie powiem: biegnijcie do bibliotek! Chociaż,
gdy (bardzo dobra!) okłada rzuci Wam się w oczy na półce, można zrobić
ten eksperyment na sobie.
Jennifer Croft, "Wymieranie Ireny Rey". Przeł. Kaja Gucio. Wyd. Pauza. Warszawa 2025.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz