środa, 1 kwietnia 2026

"Wymieranie Ireny Rey" Nasza Pisarka znika w puszczy

 

Kto baczy na tłumaczy?


Ewa Lipska w ubiegłym tygodniu na spotkaniu w Bibliotece Raczyńskich powiedziała, że jej wiersz, przetłumaczony na inny język, jest już nie tylko jej tekstem, ale także tłumacza. Mam wrażenie, że nasza, czytelników, świadomość związana z wagą pracy tłumaczy rośnie, czego widocznym znakiem są ich nazwiska na okładkach oraz dyskusje np. na temat nowych przekładów klasyki.

Jennifer Croft, tłumaczka m.in. Olgi Tokarczuk zaprasza nas do Białowieży, gdzie spotykają się tłumacze polskiej Naszej Pisarki Ireny Rey, by pracować nad przekładem nowej powieści. I pewnie praca szłaby sprawnie i zgodnie z ustalonymi zasadami (które mają w sobie sporo z sekciarstwa) gdyby nie fakt, że pisarka znika.

Kryminał ekologiczny, zestaw nawiązań do pisarzy w tym do (oczywiście!) Tokarczuk, powieść o przekładzie (i o tym, czy da się przełożyć Leśmiana?), tekst dialogujący z samym sobą przez przypisy od (a jakże!) tłumacza. I gra z czytelnikiem, która zaczyna się od przedmowy tłumaczki na polski, którą wcale nie jest Kaja Gucio (rzecz na nasz język tłumacząca)... Do tego jesteśmy w powieści pisanej o niedalekiej przyszłości, (która w momencie czytania będzie teraźniejszością lub przeszłością), w zagubionym i odnalezionym tekście, którego tłumaczka jest jednocześnie bohaterką. W tym szaleństwie jest sporo metody i pomysłów. Np. to, że tłumacze zyskują osobowość i imiona dopiero po jakimś czasie. Ale bywa też nierówno, bo jest też trochę dłużyzn i miejsc, które brną w ślepe uliczki lub pozostawiają uczucie niedosytu (mitologia słowiańska i wątek grzybów, które moim zdaniem można było jeszcze poszerzyć).

To, co czytało mi się najlepiej i najciekawiej to fragmenty o tłumaczeniu, (nie)przekładalności słów i znaczeń. To, co unaocznia czytelnikowi procesu powstawania nowego tekstu na podstawie dzieła już skończonego. Intrygujący był też kult Naszej Pisarki i pokazanie mechanizmu wpływania na grupę. 

 "Wymieranie Ireny Rey" było dla mnie ciekawym eksperymentem formy i treści. Jednak ze względu na nierówność nie powiem: biegnijcie do bibliotek! Chociaż, gdy (bardzo dobra!) okłada rzuci Wam się w oczy na półce, można zrobić ten eksperyment na sobie.
 
Jennifer Croft, "Wymieranie Ireny Rey". Przeł. Kaja Gucio. Wyd. Pauza. Warszawa 2025.  
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz