"Nie czytałeś Małego Księcia? Poważnie? Co za szczęście, to niesamowite!"
Czytając
"Ogród w chmurach" czułam wielką przyjemność poznawania historii. To
była historia dość prosta, ale w typowo francuski sposób klarowna. Jest
współczesna, chociaż bez daty. I jest opowieścią o literaturze. Bo o ile
Cyceron mówił, że człowiek potrzebuje do szczęścia ogrodów i bibliotek,
o tyle Robert, bohater, potrzebuje ogrodu i księgarni.
Nastolatek
z francuskiej dzielnicy, do której niewielu się zapuszcza, zaczyna
uprawiać kwiaty i inne zioło. Będąc "pod opieką" mafijnego bosa stara
się nie rzucać w oczy. Ale pewnego dnia na trasie między ogrodem na
dachu, a szpitalem, gdzie leży jego matka, pojawia się jeszcze jeden
punkt: księgarnia. I to nie jest elegancka księgarnia dla francuskich
intelektualistów. To miejsce spotkań ludzi, także tych życzących na
ulicy i niespełnionych poetów.Prawdziwych entuzjastów literatury.
Niesamowitych trubadurów. Sophie prowadzącą księgarnie daje chłopakowi
pracę, szansę i pierwsze książki. I Robert wpada! Bo to powieść o tym,
co może dać literatura- o wchodzeniu w inny świat, poszukiwaniu Moby
Dicka, rozpoznawaniu w innych Małego Księcia, o tym, że czasami zaczyna
się od jednej książki, a ta otwiera drzwi. I o tym, że nie wiemy ile
siły w nas drzemie i że czasem czyjeś słowa brzmią jak nasze i porywają
tłum.
Ale
nie jest tu tylko literacko i bajkowo. Twarde życie dzielnicy ma swoje
kolory i swój język, emigrant z blokowiska nie wyrzeka się rozterek,
pamięci i słów, które potrafią bardzo ostro określać rzeczywistość. I to
połączenie: chłopaka z ogrodem i nielegalnym interesem z jego wejściem w
świat słów i emocji, wychodzi w powieści bardzo spójnie i prawdziwie.
Robert
kojarzył mi się Momo z "Życia przede mną" Gary'ego- arabskie korzenie,
"zła dzielnica", dorastanie i ludzie, którzy pokazują nowy świat. Jest
też w narracji coś, co rymowała mi obu bohaterów. Jakiś rodzaj
wrażliwości i niewypowiedzianej potrzeby czegoś jeszcze, poza tym, co do
życia niezbędne.
Romain
Potocki wciągnął mnie w świat, który miał wiele kolorów i rejestrów, w
którym piękno i brutalność miały swoje miejsce, w którym był czas na
szaleńcze biegi z kwiatami nakazane przez szefa gangu, godziny przy
szpitalnym łóżku matki i bezczas lektury na dach w upale wieczoru. Są
sceny, które pachną kwiatami, papierem, są takie, które pachną krwią i
łzami. Ale jest w tej książce, jak w wieku ważnych powieściach, wielka
nadzieja na przyszłości. I na nowy los. Bo ważny jest kolejny rozdział,
gdy spotka się Hrabiego po tym, jak poczuje się jedność z trubadurami.
Jedna
z ciekawszych książek tego roku. Taka, przy której znów nabiera się
wiary w moc opowieści, a bohaterowie są jednocześnie z życia i z kart
innych historii.
Za książkę dziękuję wydawnictwu.
Romain Potocki. Ogród w chmurach. Przeł. Joanna Kluza. WYD. Znak Koncept. Kraków 2026.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz