czwartek, 1 października 2026

"Muzyka. Wielka biografia" od wieloryba do AI.

 


"Jaki jest pierwszy stopień muzykalności?" Zapytali muzykolodzy, gdy zaczęłam do nich chodzić na specjalizację operologiczną. "Rozróżnić, kiedy grają, a kiedy nie".


Czy na pewno?

Bo: "Na początku... był dźwięk ".

"Muzyka. Wielka biografia" jest tytułem wielce adekwatnym. Autor zabiera czytelnika w podróż w czasie i przestrzeni. Jest o muzyce sfer, śpiewie wielorybów, pierwszych instrumentach, które w zależności od miejsca wyglądały inaczej (strunowe trafiły do Ameryki Północnej wraz z kolonizatorami). Bardzo ciekawy jest rozdział o supermocarstwach, czyli muzyce Indii, Chin (i chińskiej operze starszej od europejskiej) i świata islamu, bo często mówiąc o historii muzyki, myślimy o Europie, a to, co działo się dalej jest równie ciekawe. To nie jest podręcznik historii muzyki. To jej świat.

Jest o pierwszych słowach, które miały swoją melodię. O pierwszej kompozytorce z miasta Ur, Mozarcie, Beethovenie (autor jest specjalistą od tego klasyka, więc jest o nim sporo), jest o muzyce Majów, Azteków,  o brzmieniu wielkich starożytnych eposów, katharsis i Liverpoolu jako idealnym miejscu dla pewnej czwórki. O zwierzętach i o Adele i tworach AI (książka jest z 2021 r. więc mając świadomość, jak sprawy poszły do przodu, tym głośniej brzmi nawoływanie do tego, by zachować muzykę żywą i prawdziwą. Bo Spitzer pisze wyraźnie, że muzyka (np. ta klasyczną, będąca elementem kultury nie jest dana na zawsze i za jakiś czas może być martwa i głucha).

Autor łączy to, co muzykologiczne z antropologią, biologią, psychologią. Wyjaśnia, dlaczego nawet znane kawałki sprawiają, że nasz mózg ciągle reaguje na nie jak za pierwszym razem.
To połączenie dziedzin i czasów jest tyleż ciekawe, co wymagającego od czytelnika skupienia i otwartości. Tak trzeba, gdy na jednej stronie pojawia się Beethoven i Beatlesi, na innej Wagner, Hegel i AI.

Przeczytałam zachłannie, że świadomością, że będę do tej książki wracać wielokrotnie. Bo muzyka jest tu częścią nie tylko kultury, ale życia, codzienności, szeroko rozumianej historii, bo tak można rozumieć Europę scalaną przez chorał gregoriański. Muzyka rozpatrywana jest z perspektywy miejsca, w którym powstała i w którym jej słuchamy historycznych przełomów, wykonawstwa i społeczności. To ostatnie jest szczególnie ciekawe w czasie, gdy każdy ma swoją playlistę i zatraca się zbiorowy charakter muzyki i muzykowania, a jednocześnie na koncerty bilety rozchodzą się w kwadrans (i to nie tylko widowiska gwiazd pop, ale te z filharmonii).

To książka, która może zachęci by słuchać głębiej, by nie robić z muzyki tylko tła, ale sens. I poczuć dźwięk.

A na zdjęciu kilka ważnych dla mnie płyt. 

 Za książkę dziękuję Wydawnictwu. 
 Michael Spitzer "Muzyka. Wielka biografia". Przeł. Filip Godyń. Wyd. Znak. Kraków 2026.