Gdy Christie w 1935 roku wydawała swoją powieść, samolot był niezwykłym miejscem akcji: oryginalnym, a jednocześnie świetnie sprawdzającym się w ramach motywu zamkniętego pokoju, bo kabina pasażerska 1 klasy naturalnie ograniczała liczbę podejrzanych. Natomiast niepokoje lotu na tyle osłabiły czujność Herculesa Poirota, że genialny detektyw sam stał się przez moment podejrzanym.
Agatha, poza nietypowym miejscem zbrodni, daje nam swój popisowy zestaw, czyli intrygę, mylenie tropów, psychologię postaci i ciut humoru. Poza tym Poirot wraca w swoim wcieleniu romantycznego swata, co nie przeszkadza w odważnej grze z domniemanym zbrodniarzem.
Ofiarą jest tym razem lichwiarka, a potencjalnym narzędziem (nie jest siekiera-wtedy byłoby łatwiej...) jest zatruta strzałka, czy raczej sprawca chciałby, by tak wszyscy myśleli... Ale Poirot z Jappem i francuską policją sprawdzą alibi wszystkich pasażerów, wśród których są m.in. arystokratka, pomoc fryzjerska, francuscy archeolodzy, dentysta i autor kryminałów.
Czy Poirot zaskakuje? Tak, chociaż działa zgodnie ze swoim porządkiem i metodą, a poszlak szuka w charakterze postaci. Dopuszcza też pomoc wybranych pasażerów, których dzięki temu poznajemy jeszcze lepiej. Czy odkryje winę i wyjaśni cały mechanizm zbrodni? Oczywiście! Czy jak to papa Poirot miewa w zwyczaju zatroszczy się o szczęście pewnej młodej damy? Niewykluczone!
Zbrodnia, zamknięty krąg podejrzanych, szczypta dowcipu i sporo wiedzy o charakterach. Agatha Christie w wydaniu, które lubimy najbardziej. A do tego piękna okładka i ten leciutki powiew ekstrawagancji najlepszego detektywa na świecie, który nawet jeśli w chmurach traci czujność, na ziemi mistrzowsko przesuwa figury na planszy.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu.
Agatha Christie, "Śmierć w chmurach". Przeł. Beata Hrycak-Domke. Wyd. Dolnośląskie. Wrocław 2026.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz