wtorek, 27 maja 2014

"Listy na wyczerpanym papierze"... "w słowach ślad jeszcze został"

Kiedy w 2010 roku ukazały się Agnieszki Osieckiej  i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze, zabulgotało. Nie piszę „zawrzało”, bo przecież portale plotkarskie codziennie buzują nowymi informacjami o celebrytach, dlatego- zabulgotało czymś, co udało się schować przez 40 lat przed oczami ciekawskich. Zabulgotało, bo to w końcu „ta Osiecka i ten Przybora”. Wreszcie, zabulgotało, bo gazety z przeróżnych półek i poziomów rzucały artykuły i notki, z których wynikało, że listy tej pary są szokiem i spłycało znacznie relację, zaznaczając pogrubionym pismem co pikantniejsze cytaty. Zaczęły się komentarze o tym, co wolno wydawcy, kto chce zarobić na historii sprzed lat i czy publikowanie prywatnej korespondencji ma sens...Przeczytałam wtedy i teraz w maju, miesiącu piosenkowym, postanowiłam wrócić do tych listów, wysłuchać audiobuka, którego pięknie, z wyczuciem i melodią piosenek czytają Magda Umer i Piotr Machalica.

  Warto dostrzec i docenić stronę edytorską całej książki oraz staranność z jaką zostały przygotowane do druku wszystkie materiały. Zdjęcia, pocztówki, telegramy, dość dokładne, ale nie przeładowane przypisy Magdy Umer, wszystko zamknięte w okładce przypominającej rodzinny album. Umer wspomniała w przedmowie, że decyzja o wydaniu listów była przemyślana, akceptowana przez dzieci bohaterów. Bo Osiecka i Przybora stają się właśnie bohaterami książki. Sam Przybora miał powiedzieć, że literatura nie wybaczyłaby gdyby listy zostały zniszczone. I to jest chyba najlepszy sposób czytania owych listów. Czytać je jak literaturę, powieść epistolarną. Bo gdy dwóch literatów pisze do siebie, powstaje literatura i to prawdopodobnie literatura ze sporą dozą autokracji i kreacji adresata. W listach, telegramach, kartkach są uczucia, bardzo dużo tęsknoty, ale także niezły obraz życia kulturalnego lat sześćdziesiątych. W tle przewijają się ważne postaci tamtych lat Jędrusik, Karfftówna, Kwiatkowska, Zaniewska, Axer, Wasowski, Kydryński, Dziewoński, słychać strzępki plotek i kawiarnianych gwarów. Przybora przygotowuje kolejne wieczory Kabaretu Starszych Panów, pracuje nad scenariuszem do Jedzcie stokrotki,  Osiecka pisze piosenki, rozmawia z wykonawcami, opisuje Niech no tylko zakwitną jabłonie. Każde gdzieś jedzie i opisuje wrażenia z podróży. I okazuje się, że nawet Paryż nie jest tak piękny, gdy nie można się nim zachwycać we dwoje.

Świat którego już nie ma, ożywa. I to dowód na to, że Listy na wyczerpanym papierze są literaturą, która odtwarza rzeczywistość, nadając jej charakterystyczny dla autorów rys. Przybora w swoich listach jest poetycki, pełen wysublimowanych metafor, cytatów, Osiecka pisze o jego korespondencji ”Strasznie Ty ślicznie piszesz te listy, bo tak umiesz powiedzieć o tym, co się w Tobie dzieje, że to jest „właśnie to”. Umiesz nazwać, jesteś wzruszający i precyzyjny”.[1] Osiecka, w kartkach pisanych szybko jest autoironiczna, pewna siebie choć pod wrażeniem tego, co Jeremi do niej pisał. W dłuższych listach emocjonalna i szczera, odsłania się i porzuca pozę zimnej blondynki. „Strasznie podniosła mnie na duchu owa kartka, napisana po Kamieniołomach, że były w niej takie piękne króciutkie zdania, których nie da się pisać na lipę”[2] napisał do niej Przybora. „Na lipę” jest dla tej dwójki ważnym sformułowaniem. To co początkowo wydawało się być tylko „na lipę” zaowocowało setkami zdań, wyrażających prawdziwe uczucia, prawdziwych ludzi i prawdziwy świat. Dwie osobowości działające w sferze słowa, swoimi słowami oddają swoje emocje. I piszą do siebie i o sobie jak „tekściarz tekściarzowi”[3].  Każde ma inne słowa i emocji, bo są „do pary, nie w parze”. A listy, jak stwierdza sama Osiecka, to okazja, by „powiedzieć sobie różne rzeczy, które wstyd jest gadać nawet przy zgaszonym świetle”[4]. W listach można nazwać się potworami, opisać złość, wreszcie napisać czarno na białym słowo kocham.

Dopełnieniem korespondencji stają się teksty piosenek, pisanych z myślą o drugiej osobie-z miłości, z tęsknoty, z rozczarowania, na pożegnanie. Piosenki znane, które nagle dostają inny trop interpretacyjny, choć czy tak bardzo inny? Czy ważne jest,  kim jest ta „dziewuszka, co  nie ma serduszka” i ten, który jest „na całych jeziorach”...  Co ciekawe, wiele z tych piosenek śpiewała Kalina Jędrusik. To ona wykonywała S.O.S, Stacyjkę Zdrój, List Stokrotki, W słowach ślad, Utwierdź mnie i  O, Romeo w Kabarecie Starszych Panów  Wyszłam i nie wróciłam i  Czy musimy być na ty  Osieckiej. Oboje tekściarze znaleźli w jednej Kalinie idealną interpretatorkę słów pisanych z wzajemnej miłości.

Lektura książki nie zburzyła mojego widzenia Przybory i Osieckiej. Ona jest tą „na zakręcie”, co „sama nie wie czy warto kochać ciebie” i „sama chciała”, on pozostanie dla mnie Panem B, który czeka na Jesienną Dziewczynę,którą sobie wymyślił... Piosenki ze słowami Przybory zostaną na zawsze genialnymi utworami na każdą okazję, które bawią, rozpogadzają, zachwycają i zastanawiają (bo w to, że Osiecka znała dusze kobiecą nie wątpiłam, ale że Przybora swoje tęsknoty zamknął w formie literackich wypowiedzi Julii, Stokrotki i innych pań z Kabaretu, nie tracąc przy tym nic z głębi psychologicznej i piękna języka,to już jakieś szatańskie sztuczki!). Osieckiej będę jak wcześniej słuchać od czasu do czasu, gdy najdzie mnie nastrój na literackie tęsknice i niespełnienia. Przeczytałam Listy traktując je jak literaturę, powieść, która ma swoich bohaterów. Bohaterami są żonaty, uwielbiany twórca, ojciec dwójki dzieci, czarujący inteligent i młoda, zdolna poetka ze skomplikowanym charakterem. Spotkali się i zakochali miłością niemożliwą do spełnienia i trudną. A z takiej właśnie  miłości pisze się najlepsze teksty. Oni pisali i piosenki i listy. Nazywali się po prostu Jeremi i Agnieszka.

Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora, "Listy na wyczerpanym papierze". Wyd. Agora. Warszawa 2010. 

PS Jak niezwykłą moc mają listy! Zwłaszcza te papierowe, które zostają jako namacalna pamiątka przeszłości... z czyimś podpisem, czasem umiejętnie ukrytym w dorysowanym kwiatku błędem, rozmazanym słowem czy literą... Piszmy listy!

[1]s. 143
[2] s. 97.
[3] ten zwrot pojawia się parokrotnie
[4] s.148.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz