środa, 26 listopada 2025
"Haiku". Takość olśnienia
środa, 25 czerwca 2025
"Ziemianie" japoński dyskomfort book
'Kombinat pracuje
Oddycha buduje
Kombinat to tkanka
Ja jestem komórką'
środa, 16 kwietnia 2025
"Emily Wilde. Atlas Zaczarowanych Krain" gdy czeka się na finał
Mam niewielkie doświadczenie z fantastyką, ale tu jednak zabrakło magii. Ten tom odbieram jako podprowadzenie do tego, co, mam nadzieję, historię domknie i zakończy w tomie trzecim (który już w czerwcu).
Profesor Emily Wilde wraz ze swoim magicznym narzeczonym in spe Wendellem jadą w Alpy, by znaleźć wejście do jego królestwa narzeczonego i wyrwać tron z rąk strasznej macochy. Niby dramatycznie i przygodowo, ale nie do końca. I właśnie jakiegoś nerwu i przygody mi zabrakło. Smaczku relacji tej pary nadawały poprzednio rozmowy, ale tu pan Wendell jest albo mało rozmowny, albo ledwo żywy...Kolorytu całej historii mieli dodać młoda krewna Emily -Ariadne, studentka z głodem magicznej wiedzy oraz dziekan driadologii Farris Rose, który najpierw jest w kontrze do badaczki, potem ją wspiera, a pod koniec nie wiem, co się z nim dzieje (trochę zmarnowany potencjał postaci z profesorskim charakterem).
Emily nadal pisze swój dziennik(i robi w nim przypisy), do tego ratuje dawną badaczkę Ludku, ale w tym wszystkim brakuje spajającego wydarzenia i postaci nerwu. Brakuje klimatu przygody i badawczej wyprawy z początku wieku, lekkości, które ujęły mnie w 1 części, a tu mam wrażenie tomu, który trochę dopowiada, trochę łączy i jest podjazdem do tego, co ma się zdarzyć w finale. Oby! Bo nadal uważam, że Emily, momentami roztrzepana badaczka, biblioteczna mysz, sprawdzająca swoje ograniczone umiejętności interpersonalne w różnych zakątkach Europy, jest po prostu sympatyczna, a elementy naukowego świata w rzeczywistości fantastycznej są dobrym urozmaiceniem. Ale to za mało na całą powieść. Czekam na finał i trzeci tom. Z nadzieją na zaczarowanie.
Heather Fawcett. "Emily Wilde. Atlas Zaczarowanych Krain". Przeł. Anna Reszka. Wyd. MAG. Warszawa 2024.
niedziela, 27 października 2024
"Ciała niebieskie" nanizane opowieści
Czytając myślałam o naszyjnikach z różnych kamieni. Historia tworzona przez autorkę to kamienie różnego kształtu, pochodzenia, wielkości i szlifu. Razem tworzą spójną całość o odpowiednim ciężarze.
"Ciała niebieskie" to powieść składająca się z kilkudziesięciu opowieści o życiu domowym, następstwie pokoleń oraz zmianach w Omanie-tych obyczajowych i historycznych. Zaczyna się od historii zakochanej dziewczyny, która wychodzi za mąż za kogoś innego, a potem do historii dochodzą opowieści innych kobiet i mężczyzn z rodziny. Jest świat ludzi bogatych i uwolnionych niewolników, więzów krwi i emocji. Opowiadany czasem minimalistycznie, czasem z cytatem, obrazem, prowadzący do innej opowieści.
Warto zauważyć, że choć bohaterek jest statystycznie więcej, o ich losach mówi narrator, a jedynym bohaterem, który dostaje własny, pierwszoosobowy głos jest mąż dziewczyny, przypominający o swojej piastunce, mówiący o córce, badający historię matki.
Jest w tej historii coś, czego się spodziewałam sięgając po literaturę arabską:inny świat, zasady (i rodzące się ślady buntu), cytaty i nawiązania do autorów, których nie znam. I te cytaty, czasem z tekstów o wielowiekowym rodowodzie wzbogacają i szlifują literacki naszyjnik. Są kolory, zapachy, smak daktyli, owoców wykorzystywanych w rytuałach i jedzonych do kawy.
Czego się nie spodziewałam? Formy. Przeskoki między bohaterami, czasami akcji, wydarzeniami, które wymagają dużej uważności w czytaniu, bo nie ma tu chronologii. Lektura wymaga wzmocnienia innymi źródłami wiedzy o Omanie, bo to historia ludzi, a nie historia jako taka (czyli coś, co w literaturze europejskiej czy amerykańskiej jest oczywiste,bo jest po prostu literaturą, tu wymaga poznania kontekstu i to wychodzącego poza słowniczek pojęć z końca książki).
To było ciekawe doświadczenie, ale nie zostałam pochłonięta przez tę historię. Czytanie "Ciał niebieskich" wymaga czasu, bo gdy nawleka się na czytelnicze nitki te chwile, narracje, opowieści to wszystko zaczyna się łączyć. Ale czytanie z doskoku niweczy sensu. Może to, poza historiami o miłości, kobiecości, tradycji i czasach częściowo wysadzających z ram, też propozycja patrzenia na całość,na losy opowieści, składania historii i odnajdowania w tym piękna innych kultur? Pierwsza książka z arabskiej serii mnie nie zachwyciła, ale zaintrygowała na tyle, że czekam na kolejne odsłony.
Za książkę dziękuję wydawnictwu.
Jokha Alharthi "Ciała niebieskie". Przeł. Hanna Jankowska. Wyd. ArtRage. Warszawa 2024.
piątek, 18 października 2024
"Encyklopedia elfów i wróżek Emily Wilde" z dziennika fantastycznej badaczki
Emily Wilde jest badaczką Ludku, która opuszcza mury Cambridge i wyrusza na wyprawę naukową na północ. Jest koniec XIX w., trwa zima, mieszkańcy Hranfsvik są początkowo nieufni, a Emily nie radzi sobie dobrze w kontaktach międzyludzkich,. Wtedy pojawia się znajomy z wydziału, profesor Wendell Bambleby, dzięki któremu Emily ma szansę poszerzyć swoje badania, a także wziąć udział w konferencji w Paryżu. I tylko nie daje jej spokoju, czy owy profesor jest zwykłym człowiekiem. A to dopiero początek pytań.
środa, 18 września 2024
"Wszystko dobrze" w świecie na styku rzeczywistości
Są powieści, które czytam rozumem. Są takie, które czytam wrażeniem.
środa, 29 maja 2024
"Wpół do końca czasu" w równoświatach
Jestem fanką realizmu. Ale nie powiem, idea równoświatów przemówiła mi do wyobraźni. Jestem w tych równoświatach nowa, zatem nie umiem powiedzieć, jak powieść Magdy Adamskiej sytuuje się na równoświatowym tle, ale ja zostałam kupiona.
Jane, nastolatka zafascynowana fizyką, ma pewne wyjątkowe zdolności panowania nad materią i w skutek różnych wydarzeń wraz z przyjacielem z dzieciństwa i tajemniczym nowym kolegą trafia do świata, w której jej umiejętności mogą okazać się kluczowe. Ale poza tym równoświatem i jego mieszkańcami są też kolejne rzeczywistości i ludzie, którzy chcą mieć Jane po swojej stronie.
Kto jest prawy, w kto udaje? Kim są bohaterowie w równoświatach i jakie tajemnice z przeszłości kryje historia samej Jane?
Trzeba być uważnym czytelnikiem, by nadążyć nad zmianami miejsc i śledzić (oczywiście prowadzone równolegle) losy bohaterów. Adamska trzyma wszystkie sznurki historii i przeplata je bardzo sprawnie. Świetnym pomysłem jest wyjaśnienie działających w różnych rzeczywistościach mechanizmów nie w tekście głównym, ale w przepisach. Tekst zyskuje na dynamice, a świat którego nie tłumaczy w toku narracji staje się bardziej rzeczywisty. Postaci są intrygujące, a mała królowa Zoe (łącząca dziecięcą buńczuczność z królewskim wdziękiem) wyjątkowo przypadła mi do gustu.
I styl. Opisy, lekki dowcip, czasem charakteryzowanie postaci jej językiem (znów punkt dla Zoe). Czytając czuje się, że autorka nie tylko bardzo świadomie używa języka, ale też pozawala czytelnikowi poruszać się w otoczeniu polszczyzny, która nie tylko opowiada historie, ale tworzy jej klimat. Nawet jeśli ktoś zarzuciłby, że nastolatki nie rozmawiają tak ładnie budowanymi zdaniami, to mam nadzieję, że jest równoświat, w którym skrótowce, wulgaryzmy i prychnięcia są zastępowana właśnie tak fajnie (lekko, ale po prostu poprawnie!) konstruowanymi dialogami. Wierzę, że młodzież doceni ten sposób pisania i światy kreowane przez autorkę.
Znam Magdę ze studiów. Kibicuję! Byłam zaskoczona, że Magda, czytelniczka Baczyńskiego i Schulza, pisze fantastykę. Ale teraz wiem, że Magda w wielu równoświatach czuje się świetnie. Gratuluję i kibicuję, bo to nie jest koniec opowieści!
Dziękuję Autorce za egzemplarz.
Magda Adamska. "Wpół do końca czasu". Wyd. Nova Res. Gdynia 2024.
środa, 10 kwietnia 2024
"Księga drzwi" w drzwiach uchylonych
Rzadko czytam fantastykę. Wychowam się na baśniach, ale z biegiem czasu stałam się fanką realizmu. Spróbowałam wyjść ze swojej norki, bo księga w tytule i opisie kuszą.
Cassy dostaje od klienta księgarni Księgę drzwi, dzięki której może dostać się w dowolne miejsce tylko przez wejście przez dowolne drzwi. Potem okazuje się, że książka daje też możliwość podróży w czasie. Niestety, dziewczynę i jej książkę mają na oku nie tylko strażnik biblioteki pełnej niezwykłych książek, ale także ci, którzy starają się te książki zdobywać nielegalnie. I cała powieść to zmaganie dobra i zła. Proste? Aż za.
Autor w posłowiu wspomina o scenariuszu filmowym,który napisał na początku. I rzeczywiście, są tu sceny z potencjałem na filmowe sekwencje np licytacja ksiąg, do tego zmieniające się miejsca(miasta, plaże, biblioteka)i plany czasowe. Akcja ma swoje tempo (chociaż książkę spokojnie można by skrócić). Jednak jak na powieść to za mało. Mam wrażenie, że autor zatrzymał się w pół drogi między młodzieżową fantastyką a pełnokrwistą historią z pogranicza światów. Bohaterka miała niełatwe dzieciństwo, dzięki podróży w czasie spotyka ukochanego dziadka (co akurat jest udanym wątkiem). Postaci są proste, jednowymiarowe (niepozorna Cassy musi mieć oczywiście piękną przyjaciółkę), i nawet spędzenie 10 lat w zawieszeniu między przeszłością a teraźniejszością nie zmienia za bardzo jej charakteru. Mamy też morał o sile przyjaźni. Z drugiej strony pojawiają się elementy mroczniejsze, mózg rozbryzguje się na ścianie, a bohaterowie eksperymentują z granicami bólu i materii, rzucą przekleństwami, ale ja im nie wierzę. Bo są stereotypowo niegodziwi i momentami aż do przesady bez serca. Skoro to "Księga drzwi" to dla mnie te drzwi należałoby szerzej otworzyć w stronę bardziej magicznej, lżejszej w wydźwięku powieści albo bardziej zatrzasnąć-wyostrzyć bohaterów, dodać trochę cienia i wewnętrznego mroku.Bo teraz, jako czytelnik, stoję w drzwiach uchylonych.
Co z motywem książek? Są traktowane jak magiczne przedmioty-księga drzwi, bólu, pamięci. Czytanie jest tu wspomniane jako sposób ucieczki Cassy od rzeczywistości i możliwość oddzielenia jej od trudów życia (z którym w końcu musi się zmierzyć, ale jej dojrzałość jest nam raczej oznajmiana, niż pokazana w rozwoju postaci). To jest debiut. Pomysł całkiem ok, ale w realizacji, z mojego punktu widzenia, zabrakło określenia dla kogo i co autor pisze.
W zapowiedziach książka porównana była do "Niewidzialnego życia Addie LaRue"i "Biblioteki o północy". Gdybym miała wybrać z tych 3 tytułów ten, do którego mi najbliżej byłaby to "Biblioteka o północy".
Za książkę dziękuję wydawnictwu, współpraca barterowa.
Gareth Brown, "Księga drzwi". Przeł. Dorota Konowracka-Sawa. Wyd. Uroboros. Warszawa 2024.
środa, 14 lutego 2024
"Psyche i Eros" od heroski do kochanki
Sprawa wydaje się prosta- jest historia, którą z grubsza wszyscy znają, ale ponieważ jest ogólna, można dodać coś od siebie, zmienić perspektywy. A że lubimy melodie i opowieści, które już słyszeliśmy, powrót do mitu ma szansę dobrze nastawić czytelników.
Luna McNamara opisuje znaną historię Psyche i Erosa oddając obojgu głos, przy czym to Psyche ma tu znacznie więcej do powiedzenia. Psyche wcale nie jest eteryczną księżniczką, którą kojarzymy z rzeźby Antonia Conovy. Jest dziewczyną skupioną na celu, wytrwałą, pewną tego, że zgodnie z przepowiednią zostanie heroską. Jednak zazdrość i klątwa Afrodyty sprawiają, że w mykeńskiej księżniczce zakochuje się sam Eros. I dalej jest tak, jak pamiętamy z mitu- ona łamie przysięgę i z ciekawości decyduje się zobaczyć twarz swego męża, potem musi spełnić trzy zadania Afrodyty, by uwodnić, że jest godną dostąpienia miłości boga i ponownego spotkania z mężem.
W tym retellingu spodobały mi się swe rzeczy – postać Psyche oraz budowanie mitologicznego świata wraz pokrewieństwami, o których się zapomina. Bo jest tu też Ifigenia, pojawiają się Elektra i Klitajmestra, słychać historię Heleny i przygotowania do wojny. Psyche razem z mężem odwiedzają też Prometeusza, by dowidzieć się, czy ten żałuje ofiary, jaką poniósł dla ludzkości. Ten drugi plan bogów i śmiertelników, postaci znanych z innych mitów buduje spójne i ciekawe otoczenie dla głównej bohaterki i jej dylematów. Autorka korzysta z mitologicznych relacji, ale niektóre rzeczy zmienia- np. czyni Erosa jednym z najstarszych, wyłonionych z chaosu, bogów, co ma swój sens.
Mówiąc o mitologii wielokrotnie zwraca się uwagę, że bogowie mają te same myśli i uczucia, co zwykli ludzie. W powieści miewają też bardzo codzienny język, który momentami mi zgrzytał.
Czy jest to najlepszy retellig jaki czytałam? Nie. „Kirke”, która rozpoczęła falę opowiadanych na nowo mitologicznych historii nadal u mnie na pierwszym miejscu. Jednak opowieść o Psyche (nie będącej tylko marmurową postacią wyciągającą ramiona ku kochankowi, ale dziewczyną z charakterem, a także otaczający ją świat) sytuuje się w moich oczach wyżej niż np. „Eneida” czy „Pieśń o Achillesie” (Achilles był tam tak płaski, że można się dziwić, że miał coś wystającego z tej równo ciosanej postaci- coś takiego, jak pięta…). Po raz kolejny znacznie ciekawszą postacią okazuje się tu kobieta i widząc, co dzieje się na rynku wydawniczym, można się spodziewać jeszcze wielu powieści oddających głos mitologicznym bohaterkom.
Luna McNamara "Psyche i Eros". Przeł. Anna Pochłódka-Wątorek. Wyd. Muz. Warszawa 2023.
środa, 7 lutego 2024
"Ostatnia pieśń oblubienicy kwiatów" echa melodii
„Ostatnia pieśń oblubienicy kwiatów” jest z założenia powieścią, która wykorzystuje elementy mitów, opowieści i znanych historii. Oto naukowiec specjalizujący się w mitach i legendach poznaje bogatą, piękną i pełną tajemnic Indygo. Wkrótce małżonkowie przyjeżdżają do rodzinnego domu kobiety, by żegnać umierającą ciotkę. On obiecał, że nigdy nie zapyta o przeszłość, ale atmosfera domu i zachowanie żony sprawiają, że pytania i tajemnice się mnożą. I wtedy w narrację wkracza Azurro, przyjaciółka z dzieciństwa, dzięki której czytelnik powoli poznaje kolejne elementy układanki składającej się z przeszłości, dziewczyńskich nadziei i elementów ze świata magii.
Jest w tej historii przeszłość dorastania i teraźniejszość życia bez pełni zaufania i są literackie wtręty. On (bezimienny niczym żona z „Rebeki”) opowiada o Erosie i Psyche, Meduzie, wspomina Oślą skórkę z baśni Perraulta (która w tej historii jest kocia skórką). Dziewczęta czytają "Opowieści z Narnii", marzą o świecie wróżek. W teraźniejszości dom (który dostaje swoje cechy i jest bohaterem historii) staje się trochę jak zamek Sinobrodego. W historiach sprzed lata czuć trochę tej gęstej dziewczęcości z „Przekleństw niewinności” Eugenidesa i wątków z „Trzynastej opowieści”.
Historia snuje się między innymi historiami. Czy ma swój czar i coś co ją wyróżnia? Dla mnie nie. Rozdziały są krótkie, zmieniają narratorów i czas akcji, dzięki czemu lektura jest dynamiczna i po prostu jest się ciekawym, co będzie dalej. Ale styl nie porwał. Ot, sprawnie napisana powieść z momentami egzaltowanego języka uduchowionych nastolatek i humanisty, który, choć wie, jak kończą się wszystkie historie, w których dominuje tajemnica, zgadza się na życie z ciągłym znakiem zapytania. Czy czytało się fajnie? Tak! Czy książka mnie oczarowała? Nie! Może te pobrzmiewające różne inne historie wyprały ją w moim odbiorze z indywidualnego stylu?
Obwoluta, która wygląda jak wygenerowana przez AI w bardzo ciekawy sposób splata się z treścią- na podstawie różnych elementów kultury, mitu i baśni powstała historia o miłości, przebaczeniu, dorastaniu, tajemnicach. O marzeniu życia w innym świecie, który ma i dziewczyna z biednego pełnego przemocy domu, i bogata sierota z wielkiego domiszcza. Historia o wpływie, który wywieraj mocne charaktery i barwne ptaki na tych, którzy marzą o byciu czyimś. Ale zabrakło mi w niej indywidualnego ducha, które świeci własnym, a nie odbitym od historii światłem.
Roshani Chokshi "Ostatnia pieśń oblubienicy kwiatów. Przeł. Maria Smulewska-Dziadosz. Wyd. Galeria Książki. Kraków 2023.
środa, 2 lutego 2022
"Listopadowe porzeczki", diabeł i estońska jesień
niedziela, 24 października 2021
"Biblioteka o północy" historie alternatywne
Nora jest nieszczęśliwa i nie widzi w niczym sensu. Po próbie samobójczej trafia do Biblioteki o północy. Tam, w książkach zapisane są różne historie jej życia. Nora wędruje między wersjami samej siebie:jest gwiazdą rocka, właścicielką winnicy, badaczką lodowców. Każde jej wcielenie to inne życie jej bliskich-brata, rodziców i przyjaciółki. To jej radości i doświadczenie. Bo, jak mówi prowadząca ją przez regały bibliotekarka, każda decyzja to konsekwencje.
Przekaz książki jest prosty-szczęście może wyglądać inaczej niż wyobrażenia o nim. A nasze działania mają wpływ na losy innych. I choć zakończenie nikogo nie zaskoczy, daje nadzieję, że każdy ma swoją księgę szczęśliwego życia.
Książka jest trochę za długa, wątek innego podróżnika w alternatywach zbędny i niedopracowany. Momentami bywa też patetycznie, ale wymowa powieści jest krzepiąca. Bo łatwo zapomnieć o rzeczach prostych, a szczęście może przybrać postać kogoś lub czegoś, co początkowo wcale nie rymuje się z naszym pojęciem szczęścia. Na wielki plus motyw biblioteki, jako skarbca ludzkich historii i bibliotekarki, która prowadzi Norę, bo była jej bliska od dzieciństwa.
"Bibliotekarki mają dużą wiedzę. Kierują nas do właściwych książek. Do właściwych światów. Znajdują najlepsze miejsca. Jak ulepszona wyszukiwarka z duszą". Sama prawda!
wtorek, 1 czerwca 2021
"Zabójstwa Brangwina Kąkola" wielogatunkowa historia nie tylko rysunkowa
środa, 15 lipca 2020
"Dziewczyna z wieży" i "Zima czarownicy", Wasia z krainy mrozu
Katherine Adren, "Dziewczyna z wieży", "Zima czarownicy". Przeł. Katarzyna Bieńkowska. Wyd. Muza Warszawa 2019 i 2020.
czwartek, 20 grudnia 2018
"Kirke" czarownica, matka, kobieta.
Można, co więcej książkę warto przeczytać, bo jest pisaną w pierwszej osobie historią nie tyle tytanki, co po prostu ciekawej kobiety. Zaczyna się oczywiście od historii rodzinnych oraz spotkania z Prometeuszem, które zapada Kirke na długo w pamięć. To jej pierwsza styczność z historią ludzi, tych, których mieszkańcy Olimpu traktują jak zabawki. Jednak bogowie bywają okrutni i dla tych ze swojej krwi. Kirke zostaje za karę zesłana na wyspę Ajaja i tam zaczyna wieść spokojne życie, zajmując się zgłębianiem tajemnic czarów i zielarstwa. Spokój zakłócają niechciane wizyty żeglarzy, na których czarownica ma swoje sposoby. Potem na wyspę przybija statek Odyseusza... Wbrew temu, czego można się spodziewać rok spędzony z Odysem nie jest głównym wątkiem książki. I to, co było przedtem i to, co było potem- zwłaszcza spotkanie z Penelopą i Telemachem, jest znacznie ciekawsze niż pobyt tego, którego Kirke nie zamieniła w świnię. Warto wspomnieć, że Odys jest tu nie tylko bohaterem (jest raczej komandosem z zespołem stresu pourazowego niż dumnym wojownikiem) i mężczyzną godnym uczucia tytanki. Jest też fascynującym opowiadaczem, gawędziarzem i kto wie, czy to nie jego talent narracyjny jest tym, co zachwyca odciętą od świata Kirke. Bo opowieść ma wielką moc!
Madeline Miller, "Kirke". Przeł. Paweł Korombel . Wyd. Albatros. Warszawa 2018.
piątek, 31 sierpnia 2018
"Niedźwiedź i słowik" horror z baśni, baśń z lasu
Nastoletnia już dziewczyna musi zmierzyć się z niedźwiedziem, demonem, którego poznała jeszcze we wczesnym dzieciństwie. Przeciw niedźwiedziowi jest też Morozko, demon zimy i wcielenie śmierci. Czy można zjednoczyć siły z kimś, kto jest zimą i ostatecznością? Po jakie środki sięgnie niedźwiedź, wykorzystujący ludzką ufność? Jak będzie wyglądało starcie sił, gdy leśne duchy przestaną być tak przyjazne, a ludzi ogarnie złość i strach? A przy tym czytelnik ma świadomość, to dopiero pierwsza część opowieści...










%20%E2%80%A2%20Zdj%C4%99cia%20i%20filmy%20na%20Instagramie.png)







